poniedziałek, 1 grudnia 2014

Dobre złego początki

Myśli, niby zamki z piasku, burzy czas... Wspomnienia rozmazują się mgliście... Po kolejnej wędrówce pozostaje jedynie krótki wpis w książeczce PTTK (a i to tylko po tych górskich) i parę zdjęć, które często trudno skojarzyć z datą, a nieraz nawet i z miejscem. Dlatego tworzę ten blog. Jako formę buntu, sprzeciwu względem ulotności wspomnień...

I pierwszy wpis dzień po Złazie Kampinowskim im. A. Harskiego.
Myśl przewodnia: Zimno, zimno, ZIMNO...
Przyśpieszamy więc, by rozgrzać się choć trochę. Na krótkich postojach błogosławimy ciepłą herbatę i torturujemy się ściąganiem rękawiczek. Jednak nawet niska temperatura nie jest w stanie przyćmić uroku otaczającej nas puszczy. Zmarznięte bagna przeplatają się z piaszczystymi ścieżkami, by doprowadzić nas do Palmir.
Zatrzymujemy się wsłuchując w głośny krzyk ciszy.


"Jeszcze rosną drzewa, które to widziały,
Jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi.
Niebo zna język, w którym komendy padały,
Nim padły wystrzały, którymi wciąż brzmi."
 /Jacek Kaczmarski/

Zdjęcia wyk. Helena Bogdanowska z SKPB.

Po kolejnych kilkunastu kilometrach w końcu trafiamy na Polanę Opaleń, gdzie kusząco płonie ognisko. Jednak nawet ono nie przekonuje do dłuższego pobytu w tym chłodzie. Ekspresowe pieczenie kiełbasy "śląskiej" (czyli spalonej na węgiel) i szybkie pokonanie ostatniego odcinka na autobus, który przyjeżdża idealnie w chwili gdy docieramy na przystanek. 

Choć padałam ze zmęczenia po trzech pozarywanych nocach (Gniazdo Piratów, Maraton Filmowy i Andrzejki :)) to warto było wyrwać się z akademika w mroźny las.

Na koniec kadr z filmu "Bogowie". To naprawdę rewelacyjne uczucie oglądać w Warszawie dobry film, którego akcja toczy się głównie na Śląsku. Choć obraz zadymionego zagłębia niewiele ma wspólnego z "moim" Śląskiem, to pod wpływem tego, że jest najczęściej jedynym obrazem kojarzonym w Warszawie z tym województwem, staje się mi coraz bliższy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz