I znów kolejne dni uciekają przez palce. Czas wariat, w szalonych podskokach biegnie na złamanie karku.
Otwieram oczy...
Budzę się z zimowego snu...
Jest kwiecień...
Pisaniem tu rządzi dziwna zasada, że im dłużej tego nie robię tym bardziej ciągnie mnie do pozostawienia ciągu liter, lecz jednocześnie, tym trudniej zacząć, uderzyć znów po raz pierwszy w klawiaturę.
I tak styczniowe spięcia z pisaniem pracy, lutowy stres związany z obroną i zmianą studiów przeniosły się na prawie cztery miesiące nieobecności tutaj. I w końcu, po długiej mobilizacji miał wyjść post wielkanocny, ale złośliwość rzeczy martwych nie zna granic i karta pamięci odmówiła mi współpracy. Całkiem możliwe więc, że jeżeli uda mi się odzyskać zdjęcia to w maju zarzucę przestrzeń świątecznymi mazurkami. A tymczasem umieszczam zdjęcie kartki, która już dość dawno powędrowała w świat, a dokładniej do Katowic. Zdjęcia jak widać jakością nie powala. Trochę gryzie mnie duży rozmiar haftu i wynikający z tego brak innych elementów na kartce, ale i tak nitki układały się dość gęsto. Pomimo tej wady wzór mi się podoba i tutaj co średnio widać w wydaniu granatowym z czarnymi cekinami.
"Znowu wieje
Ciemne chmury ciągną niebem a ja drogą
W sercu wicher już wymiata resztki Ciebie
I tak idę znów przed siebie lecz gdzie - nie wiem
Na granicy
Stoję między snem a jawą i już nie wiem
Co jest prawdą, co nie było - ciągle nie wiem
Nawet słońce się schowało gdzieś w zaświatach
Znowu na dół
Jak do grobu gdzieś w doliny trzeba zstąpić
I zapomnieć i porzucić lecz nie wątpić
Że gdzieś słońce świeci, choć na końcu świata"
/Rozdziele - zwrotki/
Wszystkim czytającym polską fantastykę i zainteresowanym lub niedoinformowanym przypominam, że ruszyły nominacje do Nagrody im. Janusza A. Zajdla za rok 2015.
Sama trochę kuleję z czytaniem zeszłorocznych utworów i na razie zaledwie jedna powieść znajduje się na mojej liście do nominacji, ale mam nadzieję, że jeszcze coś do niej dołączy w ciągu tych dwóch miesięcy, które pozostały...
