poniedziałek, 19 stycznia 2015

"Słuchaj - zanim mów - i zanim powiesz - czyń..."

Chwila oderwania od stosu rzeczy do zrobienia "na wczoraj". Tym razem ogród światła w Wilanowie, w towarzystwie Martyny i Pauliny. Chyba gdzieś w połowie dziewczynom zaczęło brakować cierpliwości na moje, kolejne okrzyki zachwytu. :P Cóż, można się czepiać i określać tandetnymi takie instalacje, ale trudno odmówić im uroku i czaru. W takich miejscach łatwo czuć się jak patrzące na wszystko bez zmartwień i obaw dziecko. 
Po za tym nadużywam ostatnio Kaczmarskiego, Gintrowskiego i Łapińskiego (stąd zresztą tytuł). 

                                                                                                          "Rozmowa
- Pan, śpiewak, świat widzi ponuro:

Wciąż tylko o stosach i grobach;
Pan wiesza, poddaje torturom,
Głos pana to wieczna żałoba,
Że trwają - pan za złe ma murom,
A mnie się to życie podoba!


- Proszę pani, ja życie lubię
W jego prawdzie i w jego złudzie;
Ale człowiek dąży ku zgubie,
Wiedzieć o tym nie chcą ludzie.


- Właśnie, ludzie. Niech pan pomyśli
Starczy im prawdziwych przepaści,
A najgorsze - jeszcze się przyśni;
W cierpieniu - wszyscy są właśni.
Pan mówi, że życie to czyściec,
A oni pragnęliby baśni.


- Proszę pani, przecież to robię.
Opowiadam baśnie, choć smutne -
Kim by był niepojęty człowiek
Bez braci Grimm prawdy okrutnej?




- Właśnie, prawda. O co pan pyta?
Obcy panu brak wątpliwości.
To pan śpiewa, co pan przeczytał:
Po prostu świat w książkę uprościł.
Pan gra, kiedy wszechświat zgrzyta.
Pan przeczy człowieczej miłości!


- Proszę pani, cierpieć się staram.
Starczy spytać żony i dzieci.
Kocham. Miłość - księga stara,
Którą warto Bogu polecić.


- Właśnie, Bóg. Pan Boga nie lubi,
Ale mówi, że wciąż Go szuka.
W pańskich trwogach można się zgubić;
Pojąć sztukę pańską, to sztuka.
Pan publicznie z losem się czubi:
Jaka z tego dla nas nauka?


- Proszę pani, proszę nie czekać
Na nauki, tezy i wnioski -
Jestem egzemplarz człowieka,
A to znaczy - diabli, czyśćcowy i boski.'


 

Przeglądam informacje o tym co wokół i chyba trochę zazdroszczę tym wszystkim, którzy mają gotowy przepis na wszytko. Ja wciąż nie umiem spoglądać na świat w systemie  zero-jedynkowym. Pomiędzy czernią i bielą zauważam miliony odcieni szarości, ale choć to niewygodne, to nie chcę tego zmieniać. Nie ufam słowom zawsze i  nigdy. Cóż przynajmniej zazwyczaj :P Choć wciąż wierzę, że w przyszłości odnajdę ich sens.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz