niedziela, 4 stycznia 2015

Święta, Święta i po...

Z poczuciem samozadowolenia i uśmiechem na twarzy popadam w błędne koło około świątecznego lenistwa. Pokaźny stosik rzeczy do zrobienia leży na półce i spogląda na mnie z wyrzutem. Ja też leżę, ale dla odmiany nie patrzę w jego kierunku, tylko czytam książkę. Tak na dobry początek 2015 roku zgłosiłam się do akcji:
Co trafiło na pierwszy ogień pochwalę się jak skończę :).

Na obronę przed potępieniem mojego lenistwa wysuwam krótką relację z wypadu w Beskid Mały:

27-28 XII 2014r. - wigilia Szkolnego Koła PTTK przy BSP.
 Rzyki Pracica - Leskowiec - Gancarz - Leskowiec - Rzyki Pracica
Z plecakami wypchanymi świątecznym jedzeniem ruszamy pod górę po osuwającym się spod nóg śniegu. TAK! W końcu zawitał w góry zamieniając szare stoki w bajkowy krajobraz. Na szlaku mnóstwo ludzi, tak jak i w schronisku,  gdzie zostawiamy plecaki przed wyruszeniem dalej. Zielony szlak prowadzi nas na szczyt Gancarza. Powoli zapada zmrok i w drodze powrotnej towarzyszą nam już latarki. Kolejny rok. Już po raz siódmy wędruję po świętach z BSP w góry. Tym razem wyjątkowo licznie dopisali uczniowie, ale nas absolwentów też jest kilkoro. Spotykamy się w ciepłym schronisku przy dźwięku kolęd. Czas staje w miejscu...


































I na koniec krótka notka dla osób bezmózgich doszczętnie:
Życzenie singlom "znalezienia kogoś" jest bezczelne, chamskie, żałosne i świadczy jedynie o Waszym braku kultury (chyba, że jesteście najbliższymi przyjaciółkami tej osoby, wtedy z pewnością usłyszycie równie złośliwe życzenia w odpowiedzi :P).

Spokojna głowa, karpie zabijam sama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz