wtorek, 9 czerwca 2015

Weekendowy chaos

Za mną kolejny intensywny weekend. Jak to zresztą zwykle, gdy wracam do domu. Brakuje mi spokojnego sklejania kartek, czy malowania pod decoupage. Marzy mi się, by w końcu przysiąść nad maszyną i choć trochę ją oswoić. Głowa pęka od pomysłów zaczerpniętych z różnych źródeł. Tylko tego śląskiego czasu tak mało, a w Warszawie, skondensowana na kilku metrach, tęsknię za materiałami...

W Piątek (5 VI) udało się nam wyskoczyć w góry. 
Nam to znaczy 3xMB (Monika, Martyna i ja) + Karolina. Wypad niezbyt ambitny, ale zawsze :)
Znad wapienickiej zapory wyruszyliśmy żółtym szlakiem w kierunku Szyndzielni. Na górze tłumy przyciągnięte piękną pogodą i możliwością wygodnego wjazdu kolejką, ale szlak z Wapienicy świecił pustkami. W końcu jest on znacznie mniej populary niż czerwony szlak prowadzący z Dębowca, który wybraliśmy na drogę powrotną. W górach jak zwykle cudnie, przepiękne widoki rozpościerają się na panoramę leżącego u stóp Szyndzielni Bielska.



3xMB skondensowane na jednym zdjęciu :), a poniżej kolejne pieczątki w książeczce GOT PTTK.
Trochę marnie idzie mi ostatnio zbieranie punktów. Mam nadzieję, że zmieni się to wraz z nadchodzącymi wakacjami i uda mi się zrealizować dość ambitne plany.

W sobotę miałam okazję gżdaczować na Grojkonowym Spotkaniu z planszówkami. Pomimo skróconej formy dało się poczuć niezwykłą atmosferę, która zawsze towarzyszy bielskim konwentom i mocno uzależnia. Udało się nam prawie zgodnie z zasadami rozegrać dwie partyjki w Small World, a także załapać na prelekcję i zostać ukaranymi imperialnymi mandatami. 



I na koniec wyniki mojej marnej twórczości, czyli książka z różami. Byłaby jeszcze kartka, ale czeka na trafienie do właściciela, więc jeszcze nie udostępniam. Pewnie pojawi się w kolejnym poście...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz